Stelle z królewskiej konnej
MacGregor słusznie osądził, że on, Filip Steele, człowiek wykształcony i inteligent, postara się sam rozwikłać zagadkę, podczas gdy sierżant Moody lub jemu podobni bez wahania
wróciliby z powrotem, żądając określonych wyjaśnień.
Otóż inspektor MacGregor, stary służbista, uznany za najlepszego z łapaczy ludzi w tych stronach — najwidoczniej nie życzył sobie dalszych rozmów.
Filip uczuł nerwowy wstrząs na myśl, co za szalone ryzyko inspektor popełnia.
Wystarczyłoby mu zrobić użytek z trzymanej w ręku kartki — a zwierzchnika czekała bezwzględna niełaska, dymisja, kto wie — może nawet co gorszego.
Wsunął list do kieszeni i ruszył dalej. Osada jaśniała gmatwaniną bledszych i silniejszych świateł.
Znad łożyska zamarzłej rzeki dolatywał „zakatarzony" śpiew fonografu, stanowiącego atrakcję chińskiej spelunki, oraz dobiegało wycie psa, biorącego razy od pana lub też może
pokaleczonego w pojedynku.
Pośród jedynej ulicy, lśniącej czerwienią latarni na tle mrocznej ściany boru — pijany Metys, na pół po francusku, na pół w narzeczu cree, wywrzaskiwał refren _Pieśni Karibu.
_
Filip usłyszał ostry trzask bata, krótkie, urwane szczeknięcie wilczurów i rozpędzony zaprzęg minął go tak blisko, że musiał uskoczyć w bok, by nie upaść.
To było Le Pas, wrota dziczy!
Poza srebrną wstęgą rzeki, leniwie śniącej swój zimowy sen —
leżała bezkresna pustka; kraj tajemniczy i romantyczny, ziemia kopnych śniegów, wielkich borów, milczących
ludzi, trudu i znoju, gdzie podług prawa natury brał górę silniejszy.
I Filip Steele, oddalony o tysiące mil od rodziny i przyjaciół, uczuł raptem w żyłach szalony war czerwonej krwi a dech swobody w płucach, gdy tak stał i patrzył w oblicze
wielkiej, nieznanej przygody.
Ponieważ przespał obiad kolejarzy, był głodny jak wilk, toteż bez zwłoki zasiadł w ciepłym kącie wielkiej izby o niskim, belkowanym pułapie, pełniącej funkcje jadalni.
Zaledwie zajął miejsce przy stole, otwarły się drzwi i weszła nowa postać.
<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 Nastepna>>